Listopadowe Sew Along – quest completed

Z dumą i radością oznajmiam, że listopadowe Sew Along na blogu Szczecin szyje ukończyłam z sukcesem, to znaczy – udało mi się uszyć girlandę. Jako, że mam ponad miarę rozwiniętą kobiecą intuicję oraz szósty, siódmy i piętnasty zmysł, już z miesięcznym wyprzedzeniem wiedziałam, że wraz z końcem miesiąca doczekamy się pierwszego śniegu, więc moja girlanda została zaplanowana sopelkowo. Tym bardziej jestem z siebie dumna, że wszystkie etapy szycia ukończyłam na czas. Girlanda zawisła, a Mężczyzna stwierdził, że od razu milej się na tę ścianę patrzy, więc chyba zamierzony efekt został osiągnięty. Chciałabym też zaznaczyć, że dzieło powstało w całości z moich „przydasiów”. (:

A oto, co powstało:

Sopelkowa girlanda

DSC00143-001

DSC00133

DSC00128

Ekotorba z mocnym przesłaniem

Co tu dużo mówić, torba jaka jest, każdy widzi.

DSC00685

Uszyta została na mojej maszynce z naturalnego, bawełnianego płótna. Na przedzie ma ręcznie malowaną naszywkę z postrzępionymi rogami.

DSC00694

Czcionka własnego pomysłu, urozmaicona kropkami. Napis namalowany farbami akrylowymi do tkanin. Należy ją prać ręcznie.

DSC00693

Napis składający się z 45 liter (nie licząc interpunkcji) to nie lada wyzwanie i kilka godzin zabawy.

DSC00690DSC00698-001

Można ją nabyć u mnie na etsy i ezebee. Można też pooglądać na deviantarcie.
Macie może konto dA?

Wybaczcie, że nie zaglądam do Was, spadły na mnie dwie konferencje na raz i mam nadzieję, że nadrobię wszystko jak tylko będzie po wszystkim.

Kocie Candy

Za dwa dni minie miesiąc od opublikowania przez Zaszewkę pierwszego wpisu.
Niby niewiele, ale…postanowiłam ogłosić CANDY. Dla Was to prezent, a dla mnie mobilizacja do blogowania na kolejne dwa miesiące.

Główną nagrodą jest uszyta przeze mnie, ręcznie malowana ekotorba z kocią aplikacją.
DSC00391

DSC00405

DSC00400

DSC00410

Torba i naszywka są bawełniane, napis malowany własnoręcznie. Całość według mojego pomysłu.

Do torby dołączam:
+ szyciowe niespodzianki,
+ słodkość.

O tym, co to za dodatki dowiecie się podczas losowania, które odbędzie się 14 stycznia 2014 r.

DSC00391-002

Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest:

1) Zamieszczenie powyższego zdjęcia w pasku bocznym na swoim blogu/stronie.
2) Dodanie mojego bloga do listy obserwowanych i/ lub polubienie strony bloga na Facebooku.
3) Dodanie komentarza, w którym zgłaszacie chęć udziału w zabawie, pod niniejszym wpisem.

Jeśli wylosowana osoba się nie zgłosi, zostanie wylosowana kolejna.
Nie ma ograniczeń geograficznych, postaram się wysłać paczkę również poza Polskę.

Zapraszam do zabawy!

Sukienka z metra i konkurs mamycel.pl

Miałam niemałe opory przed szyciem dzianiny – tyle się można inwektyw pod jej adresem nasłuchać. To był mój pierwszy raz z dzianiną, więc naturalnym jest, że nieco się bałam i zwlekałam długo ze skrojeniem materiału.

…ale zacznijmy od początku. Pewnego dnia, po przebudzeniu, zorientowałam się, że mam silną, naglącą potrzebę posiadania dzianinowej sukienki na jesień. Dobrze się złożyło, że akurat w tym czasie wybierałam się do rodzinnego miasta. Na miejscu ochoczo pobiegłam do mojego ulubionego tekstylnego, aby za ostatnie grosze kupić materiał na kieckę (to chyba znów choroba jakaś). Znalazłam ładną, czarną jak noc, bawełnianą dzianinę. Początkowo wydawała mi się dość gruba, ale ostatecznie zdecydowałam, że zaryzykuję. Kupiłam metr (powinnam była kupić co najmniej metr dwadzieścia), wydałam 16 złotych.

Rytualnie przetrzymałam dzianinę 2 tygodnie w szafie (każda tkanina musi zostać zaaresztowana na jakiś czas, niech nie myśli, że będzie łatwo), ale w końcu się przemogłam. Wydrukowałam ten oto wykrój z Papavero, skleiłam i skroiłam.

Zasiadłam do maszyny z sercem na ramieniu, ale okazało się, że dzianinę szyje się niezwykle przyjemnie, choć trzeba być ostrożnym, żeby nie rozciągać w trakcie szycia. Być może to szczęście początkującego, może jakaś fenomenalna tkanina mi się trafiła, ale nie miałam z nią żadnym problemów.

Efekt jest taki (przepraszam, za zdjęcia robione skarpetką – poprawię się):

DSC00360DSC00359

DSC00368

DSC00374

Na ostatnim zdjęciu widać zaszewki na piersiach – bałam się ich, ale wyszły całkiem nieźle (moim zdaniem).

Trochę nie moja długość – wolę do kolan, ale mimo wszystko świetnie się w niej czuję.

Jeszcze jedno:
Biorę udział w konkursie „Rękodzieło inspirowane barwami jesieni”
http://www.mamycel.pl/artykul/382/konkurs.rekodzielo.inspirowane.barwami.jesieni.html

Zapraszam Was do udziału w zabawie. :)

Przytulańce – Ślimak

Ślimak to bardzo przyjazne zwierzę. Nie ucieka na widok swojego człowieka (choćby to było pierwsze spotkanie), nie trzeba za nim biegać, nie potrzebuje smyczy ani kagańca, nie wymienia mu się żwirku w kuwecie (właściwie to nawet kuwety nie wymaga), oczekiwania żywieniowe ma niewygórowane i z powodzeniem nawet bezdomni i bezrobotni mogą pozwolić sobie na utrzymanie takiego pupila. A jednak, z zupełnie niezrozumiałych przeze mnie względów, wielu ludzi nie pała sympatią do ślimaków. Hodowcy ślimaków spotykają się z żywym zainteresowaniem w zasadzie wyłącznie u francuzów. Pluszowe podobizny tych zwierząt są rzadkim gościem w listach do św. Mikołaja. Spajdermeny i lalki barbie są wobec ślimaków bezkonkurencyjne. Czas najwyższy z tym skończyć.

Postanowiłam ślimaka docenić i tak oto powstał poniższy okaz.

DSC00694-001

DSC00683-001

Powstał z miękkiej bawełny, zapewne z domieszką czegoś elastycznego. Wypełniony syntetyczną „ocieplinką”. Cały do przytulania.

Kosmetyczka bardzo kobieca

Początki są trudne, więc może zacznę po prostu, bez zbędnych wyjaśnień. Wszystkie mroczne tajemnice wyjdą na jaw w trakcie. Póki co, chcę po prostu pisać o moim ż/szyciu.

DSC00663

Prędzej czy później, w życiu każdej kobiety nadchodzi moment, w którym orientuje się, że na gwałt potrzebuje spakować do czegoś kilka niezbędnych kosmetyków, ale nie ma do czego. Tak było i w moim przypadku przed wyjazdem na tegoroczne wakacje. Właśnie z takiej „potrzeby chwili” powstała niniejsza kosmetyczka.

DSC00668

Jako, że generalnie mam tendencje do przesady,to i tym razem nie żałowałam sobie.
Wyszła na tyle duża, że zmieściłam do niej wszystkie moje kosmetyki…i jeszcze zostało miejsce (: Mężczyzna stwierdził, że problem nie leży po stronie kosmetyczki, tylko ja po prostu mam za mało kosmetyków. Dyplomata.
DSC00672
Tak czy inaczej, rozmiar jest zdecydowanie kobiecy (dł. 25 cm, szer. 19, wys. 10), a sam sprzęt niezwykle praktyczny i pojemny.
Uszyta z przyjaznej w dotyku bawełny – mam słabość do takich drobnych kwiatków. Koraliki drewniane – ułatwiają zasuwanie.
DSC00678