Bluzka w 5 minut…

Może z 5, to przesadziłam, ale nie więcej niż 15…

Dziś rzuciłam się na głęboką wodę – sama zrobiłam wykrój, niezwykle skomplikowany – składający się w całości z dwóch prostokątów. Żeby nie było zbyt trudno – prostokąty są równej wielkości. Mało tego! Zrezygnowałam z podkrojenia pod szyję – uwielbiam proste dekolty (a raczej ich zupełny brak). Dodatkowo, odpuściłam sobie wszelkie zaszewki oraz jakiekolwiek taliowanie. Najbardziej wyszukanym szwem w tej bluzce jest podwójna stebnówka.

Mimo wszystko jestem z niej bardzo zadowolona. Wiosennie i przyjemnie mi się zrobiło. Lubię luźne kroje na cieplejsze dni. Są zupełnie niezobowiązujące i bardzo wygodne.

Znów mam problem z określeniem materiału. To chyba cienka wełna – a przynajmniej tak mi śmignęło w sklepie.

Elektryzuje się. Jak tylko ubrałam – natychmiast do mnie przylgnęło. Na szczęście po chwili „odlepiło się”, ale i tak konieczne będzie pranie w płynie antystatycznym. Niemniej, tkanina jest cienka, nieprześwitująca i przyjemna w dotyku. Wygląda na to, że będzie się dobrze nosić.

A oto bluzka Instant na żywym organizmie:

DSC00164

DSC00163

DSC00157

DSC00151

DSC00170

DSC00171

Reklamy