Transfery i transformacje – Misja: łazienka

Rozpoczęłam dziś, idąc śladami Marty, transformację naszej łazienki, której dotychczas raczej nie lubiłam, bo stan jej był opłakany, a wartości estetycznych nie przedstawiała żadnych. Po prostu kafelki i trochę rupieci.

Dziś zrealizowałam pierwszą część z zaplanowanych zmian – wieszak na papier i pudełka na drobiazgi łazienkowe. Motywem przewodnim jest drzewo, materiałem – moja ulubiona surówka bawełniana. Wieszak, przyznam, odgapiony od Marty, ale jej pomysł z „numerowaniem” papieru jest genialny – nie mogłam sobie odmówić.

Chciałam złagodzić nieco te toporne i nieciekawe płytki – oto, co powstało:

DSC00931

DSC00930

DSC00925

Podczas robienia tego wieszaka miałam ciężką przeprawę z nowo poznanym transferem nitro. Oczywiście toner w drukarce mi się skończył już jakiś czas temu, ale przypomniałam sobie o tym, kiedy już grafiki były „w drodze”. Co zrobić? Oczywiście pobiec do najbliższego ksera, gdzie…mają drukarki termosublimacyjne (wtedy jeszcze nie wiedziałam o ich istnieniu). Wracam rada do domu, zabieram się od razu do transferowania i…nie przykleja się. Smaruję rozpuszczalnikiem do oporu, trę łyżką jak szalona i nic. Pojęczałam trochę, popsioczyłam, że cały świat zwrócił się przeciwko mnie i pobiegłam gmerać w internecie (który, jak wiadomo, zna lekarstwo na wszystkie nasze bolączki). Dowiedziałam się, że istnieją jakieś super-dobrej-jakości drukarki z milionem zabezpieczeń, dzięki którym wydruk jest niezniszczalny. Technologia odebrała mi radość życia. Musiałam poczekać do rana i poszukać innego ksera…

Wspominałam, że do kompletu z wieszakiem powstały jeszcze pojemniki na akcesoria łazienkowe. Mieszkają sobie na, wiecznie zagraconej, półce nad umywalką, cieszą oko i połykają grzecznie wszystkie rzeczy, które dotychczas plątały się gdzie bądź.

DSC00935

DSC00940

DSC00943

Pojemniki w środku mają gruby sztruks. Do tej pory nie miałam pojęcia, co z nim zrobić, ale tu sprawdził się idealnie jako usztywniacz. Dzięki niemu pojemniki nie „więdną”.

Jak Wam się podoba?

Mam nadzieję, że wkrótce pokażę drugą część dekorowania łazienki.

O workach i uzależnieniach

Przyznaję się bez bicia, że jestem niepoprawną kawoholiczką.

Kawa to mój ulubiony napój, ale obowiązkowo musi być pół na pół z mlekiem. Pierwsze co widzę po przebudzeniu, to kawa. Nie zmieniło tego nawet mocne postanowienie zdrowego odżywiania. Jem grzecznie płatki owsiane, chleb żytni, góry zieleniny i owoców, ale kawy z rana sobie nie odmówię. Jeśli kiedyś nie wypiję rano kawy to będzie oznaczało koniec świata – niezawodnie.

Z miłości do kawy wpadłam na pomysł dzisiejszej dekoracji. A właściwie – z miłości do kawy i ekododatków…

Bardzo lubię ten styl i najchętniej przy urządzaniu wnętrza sięgam po brąz i biel, ewentualnie naturalne zielenie. Najlepiej czuję się w otoczeniu drewna i niebarwionych, naturalnych dodatków.

Woreczki uszyte zostały wczoraj, tkanina – niestety nie jestem pewna, co to dokładnie jest – miała fabrycznie zrobione dziurki w sam raz do przewleczenia tasiemki.

Woreczki oczywiście, jak to woreczki, zastosowań mają bez liku. Przydadzą się w domu i w podróży. Jakoś nie mogę się oprzeć ich urokowi… i jeszcze zapach kawy. Prawie zapominam o mojej grypie.

DSC00843-001

Zapraszam do komentowania, bo ostatnio odczuwam niedosyt Waszych głosów. (:
I nie dajcie się grypie!

Nowe kanapowce

Ostatnio, wbrew postanowieniom, naszło mnie na szycie dekoracji. Nie mogę się opanować i wciąż powstają nowe. Na przykład dziś szyję woreczki płócienne, które pokażę Wam innym razem – teraz przyszła kolej na moje nowe poduchy.

DSC00777

Dwie pierwsze, kraciaste powstały z bawełnianej zasłonki – ofiary mojego ostatniego wypadu do sh. Z trzecią to już dłuższa historia.

Jakiś czas temu wpadłam w robienie pomponów. Siedziałam przez komputerem, grałam z mężczyzną moim w Cywilizację V i nawijałam pompony. Gdy powstało ich kilkadziesiąt, przyszedł mi do głowy szatański plan – zróbmy z nich poduszkę. Nie czekałam długo – złapałam kawałek grubego weluru, wykroiłam dwa koła, zszyłam je razem, wypchałam watą i jest… Teraz przyszywanie pomponów, niby ręcznie, ale poszło szybko. Poducha ma pompony tylko z jednej strony – nie chciałam mieć kuli (: Powstała z resztek włóczki, które namiętnie gromadziłam latami….tylko nie wiem czy uwalnianie włóczki z szafy też się liczy w akcji Liliany z Zapomnianej Pracowni .

DSC00790-003

DSC00809

I jak Wam się podoba?

Melancholijnie. Woreczki na zioła

Ostatnio mam dłuższy kryzys szyciowy/życiowy. Staram się powoli wdrażać, ale spokojnie, stopniowo. Dziś zaległe (od dłuższego czasu) woreczki na zioła. Obecnie jest w nich mięta ususzona latem. Sporadycznie z domieszką innych dziurawców i hyzopów. Lubię zbierać i suszyć zioła. To zajęcie na pograniczu medycyny  i pogaństwa. Takie lubię najbardziej.

Co do woreczków to powstały z absolutnych ścinków. Maniakalnie chomikuję wszelkie resztki i przetwarzam w tak zwane „cobądź”.

DSC00035 DSC00040-001 DSC00041 DSC00045 DSC00049

 

Melancholia osiągnęła dziś u nas poziom krytyczny. Słuchamy:

Listopadowe Sew Along – quest completed

Z dumą i radością oznajmiam, że listopadowe Sew Along na blogu Szczecin szyje ukończyłam z sukcesem, to znaczy – udało mi się uszyć girlandę. Jako, że mam ponad miarę rozwiniętą kobiecą intuicję oraz szósty, siódmy i piętnasty zmysł, już z miesięcznym wyprzedzeniem wiedziałam, że wraz z końcem miesiąca doczekamy się pierwszego śniegu, więc moja girlanda została zaplanowana sopelkowo. Tym bardziej jestem z siebie dumna, że wszystkie etapy szycia ukończyłam na czas. Girlanda zawisła, a Mężczyzna stwierdził, że od razu milej się na tę ścianę patrzy, więc chyba zamierzony efekt został osiągnięty. Chciałabym też zaznaczyć, że dzieło powstało w całości z moich „przydasiów”. (:

A oto, co powstało:

Sopelkowa girlanda

DSC00143-001

DSC00133

DSC00128