Elżbieta zamiast sukienki

Niestety mój fotograf się rozchorował, a ja się zagapiłam i zdjęcia spódnicy obiecanej na facebooku nie powstały.

W zamian za to, pokażę Wam Elżbietę (imię wymyślone przez mojego mężczyznę). Lalka powstała już jakiś czas temu, ale nie miałam jeszcze okazji zaprezentować jej na blogu.

Ma około 40 cm i bardzo szeroką i zwiewną sukienkę przewiązaną brązową wstążką. To moja pierwsza lalka, która ma koczki – chyba wyszły całkiem nieźle. (;

Ela ma bardzo rzymskie buty i „złotą” bransoletkę.

DSC00465 DSC00461-001 DSC00453-001 DSC00448-001

Jak urozmaicić prostą torebkę?

Bardzo łatwo!

Niedawno uszyłam torebkę z ślicznej bawełny. Wzór od pierwszego wejrzenia bardzo mi się spodobał. Delikatny kolor (między szarym a beżowym), a na nim filigranowe kontury kwiatów w kolorze białym.

Niestety tkaniny wystarczyło tylko na ekotorbę, a po uszyciu jej czegoś mi brakowało. Wpadłam na pomysł, aby wypełnić jeden z motywów na przedniej części torby białą farbą. Teraz torba zdecydowanie bardziej zwraca uwagę.

Z pomysłu jestem zadowolona. Polecam takie rozwiązanie zwłaszcza tym, którzy jeszcze nie czują się na siłach żeby narysować wzór własnoręcznie. To dobry sposób żeby się ośmielić, oswoić z pędzlem i następnym razem stworzyć coś oryginalnego.

DSC00382 DSC00391-001 DSC00392-001

Ponadto, wpadłam na pomysł żeby wziąć udział w plebiscycie na Blog Roku 2013. Sam pomysł jest szalony, ale sprawicie mi ogromną przyjemność głosując na mój blog. Trzeba tylko wysłać SMS o treści J00484 (te kółeczka po J to zera) na numer 7122. Każdy może zagłosować tylko raz, a dochód z SMS-ów zostanie przeznaczony dla łódzkiej fundacji Gajusz, która prowadzi hospicjum dla dzieci osieroconych. Koszt SMS-a to 1,23 zł.

Takie długie torby

Brakowało mi dobrej torby do wyjścia na zakupy i na miasto. Zwłaszcza od kiedy moja poprzednia ulubiona torba zaczęła się pruć [sic!]. Wyobraźcie sobie w jakim była stanie skoro pękł i rozpruł się materiał na pasku. No tak być nie może. Wygrzebałam z szafy tkaniny, zaczęłam mierzyć i rysować i tak powstały torby, które dziś Wam pokażę. Wszystkie uszyłam  z zapasów, więc wezmą udział w akcji uwalniam tkaniny (tym bardziej, że w zeszłym miesiącu nie uwolniłam nic – wstyd, wstyd). Wszystkie też można kupić w moim sklepie na DaWandzie o tu: http://pl.dawanda.com/shop/Zashevka. Dla mnie powstała siostra bliźniaczka jednej z nich i bardzo, bardzo jestem z niej zadowolona.

Każda torba ma 4 spore zaszewki na dole, dzięki czemu pomieści wszystko (nawet więcej niż potrafię udźwignąć). Mają one około 74 cm długości z paskiem (torby, nie zaszewki) , a 44 – bez. Uszyłam je z bawełny o różnych grubościach. W środku przyszyłam dwudzielne kieszonki o wymiarach 17 x 14 cm – na komórkę, klucze czy coś tam… Pasek jest szeroki i dobrze układa się na ramieniu – nie wgryza się i nie męczy

Wykrój jest prosty i dość klasyczny, ale lubię luźne i duże torby, z których nic nie wystaje – stąd ta długość i objętość.

DSC00433DSC00429-001DSC00415-001

Można kliknąć na zbliżenia (wordpressowe galerie są takie fajne):

Nietoperz w stylu boho

Boho-chic (od bohemian) to styl, na którego punkcie zwariowałam już jakoś w czasach liceum, może wcześniej… ale świadomie zaczęłam wykorzystywać go dopiero na studiach. Jest bardzo lekki i kobiecy, daje dużą swobodę w doborze dodatków i elementów stroju, łączy sprzeczności – futrzaste kamizelki ze zwiewnymi spódnicami.

Dziś pokażę bluzkę inspirowaną właśnie tym stylem, bo jeśli oversize to tylko w stylu boho.

DSC00297-001

DSC00305DSC00294-001

 

Bluzka uszyta została z kwiecistego szyfonu z myślą o tym by nosić pod nią top na ramiączkach.

Inspiracje były między innymi takie:

 

 

Boho powróci jeszcze nie raz na łamy bloga, to Wam mogę obiecać!

Recykling – Rozpaczliwy brak pudełek!

Cierpię od zawsze na rozpaczliwy deficyt pudełek. Produkuję i dokupuję i wciąż mi mało! Nie wiem czy po prostu mam problemy z organizacją moich rzeczy, czy to już uzależnienie… Dziś postanowiłam obszyć brzydkie, kartonowe pudło po drukarce, a tym samym uzdatnić je do użytku na terenie mieszania – żeby nie raziło w oczy tym, że stare i, że po drukarce.

Dziś uwolniłam z mojej szafy (pękającej już w szwach i wypluwającej zawartość na podłogę) takie oto kawałki:

potrzebne będą

 

Śliczna, łąkowa bawełna z sh posłużyła za wierzch pudła, a nieciekawa, granatowa pikówka na środek.

wycięte

 

Zmierzyłam pudło i wycięłam po 3 większe kawałki (na dłuższe boki i spód) oraz po 2 mniejsze (na krótsze boki) zarówno z pikówki jak i z bawełny.

I zaczęło się zszywanie.

zszywamy

 

Osobno bawełny, osobno pikówki. Długie boki razem, a potem krótkie. W ten sposób powstały dwa miękkie pokrowce.

Następnie bawełnę naciągnęłam na wierzch kartonu, a pikówką wypełniłam środek. I zrobiłam coś, o czym się filozofom nie śniło, a media markt na pewno miałby coś do powiedzenia ten temat (zarówno, że „powinni tego zabronić”, jak i – szycie „nie dla idiotów”). Otóż postanowiłam, że obszyję pokrowiec po naciągnięciu go na pudełko. Tak. Mężczyzna został zaprzęgnięty do trzymania kartonu, bo inaczej się nie dało tego szyć. Namęczyłam się solidnie, ale koniec końców muszę powiedzieć, że lenistwo jednak popłaca, bo jestem zadowolona z efektów, tylko rogi trzeba było zszyć ręcznie.

Jedyne zdjęcie tego procederu przedstawia dość żałosną jakość, a mimo to wrzucę je:

obszywamy pudełko

 

Końcowy efekt jest taki:

gotowe 2 gotowe 1

 

 

Co powstało z kwiecistej dzianiny?

Tytuł mrozi krew w żyłach. Kiedyś napiszę taki kryminał, ale zanim to zrobię, uchylę rąbka tajemnicy.

Wcale niedawno zakupiłam kawalątko absurdalnie kwiecistej i absurdalnie rozciągliwej dzianiny. Była cieniutka, śliska i przyjemna w dotyku, a przy tym dość ciężka i, powiem obrazowo, lejąca. Jak widzicie, sama prosiłam się o katastrofę, ale materiał spodobał mi się na tyle, że postanowiłam zaryzykować.

Sami oceńcie, czy ryzyko się opłaciło:

DSC00521

DSC00518

DSC00525

Cała operacja (łącznie z krojeniem) zajęła mi nie więcej niż 30 minut. Wykrój podpatrzyłam w innej mojej dzianinowej bluzce, ale zmodyfikowałam dekolt i skróciłam ją (ze względu na ograniczoną ilość tkaniny, jaką dysponowałam). Zdecydowałam też, że moja wersja nie będzie miała rękawów, poszerzyłam jedynie naramienniki, dzięki czemu uzyskałam coś na kształt „skrzydełek”, bardzo krótkich rękawków.

Tkanina ogólnie szyła się dobrze, mimo, że maszynie zdarzało się przepuszczać nitkę, w związku z czym niektóre fragmenty musiałam przeszyć dwukrotnie. Nie wiem czy to wina sprzętu, czy specyfika szycia tej dzianiny na stębnówce.

Kosmetyczka bardzo kobieca

Początki są trudne, więc może zacznę po prostu, bez zbędnych wyjaśnień. Wszystkie mroczne tajemnice wyjdą na jaw w trakcie. Póki co, chcę po prostu pisać o moim ż/szyciu.

DSC00663

Prędzej czy później, w życiu każdej kobiety nadchodzi moment, w którym orientuje się, że na gwałt potrzebuje spakować do czegoś kilka niezbędnych kosmetyków, ale nie ma do czego. Tak było i w moim przypadku przed wyjazdem na tegoroczne wakacje. Właśnie z takiej „potrzeby chwili” powstała niniejsza kosmetyczka.

DSC00668

Jako, że generalnie mam tendencje do przesady,to i tym razem nie żałowałam sobie.
Wyszła na tyle duża, że zmieściłam do niej wszystkie moje kosmetyki…i jeszcze zostało miejsce (: Mężczyzna stwierdził, że problem nie leży po stronie kosmetyczki, tylko ja po prostu mam za mało kosmetyków. Dyplomata.
DSC00672
Tak czy inaczej, rozmiar jest zdecydowanie kobiecy (dł. 25 cm, szer. 19, wys. 10), a sam sprzęt niezwykle praktyczny i pojemny.
Uszyta z przyjaznej w dotyku bawełny – mam słabość do takich drobnych kwiatków. Koraliki drewniane – ułatwiają zasuwanie.
DSC00678