Śpiochy!

Ciśnienie dziś niskie, więc (żeby się dopasować do aury) pokażę Wam moje śpiochy… :D

Haha. Teraz dopiero skojarzyłam, jak to brzmi. Nazwa jakoś wcześniej przyszła sama z siebie, zupełnie nie wiązałam jej z tym śmiesznym skafanderkiem do spania. Każdy miał śpiochy, nie?

image_0
Źródło

Taaa, no właśnie. ^^

Ale moich śpiochów nie da się ubrać (a przynajmniej ja jeszcze nie wymyśliłam na to sposobu).
Za to można je przytulać, albo powiesić. Śpiochy to koty.
W ostatnim czasie powstało ich kilka…dokładnie 3, ale powstanie więcej. Będzie można je oglądać na fejsbuniu, albo kupić w moich sklepach: tu, tu, a wkrótce także tu.

DSC00012

DSC00015

DSC00017

 

Kotki mają zawieszkę do powieszenia na dowolnym haczyku.
Wysokie są na 15 cm, a szerokie na 7 – więc nie jakoś szczególnie opasłe.
…i ogólnie pocieszne – jakoś nie potrafię się nie uśmiechnąć na ich widok. ^^

Ten na zdjęciach ma na imię Bazyl, ale jak zrobię sesję to podrzucę na FB też zdjęcia Borysa i George’a.

bezc2a0tytuc582u

Reklamy

Post żebraczy

Moi drodzy, dziś krótki post żebraczy.

Pamiętacie moje okładki z kotami?

DSC00853

Tak się składa, że biorą udział w wyzwaniu na blogu Addicted to Crafts i można na nie głosować.
Głosowanie trwa tylko do wtorku.
Moje okładki to numerek 6.
Aby zagłosować należy zjechać na dół posta i kliknąć w szare serduszko przy okienku z okładkami. Proszę ładnie o głosy!

Naprawdę ładnie proszę :)

…i przesyłam link do głosowania:
http://addictedtocraftsblog.blogspot.com/2014/02/wyzwanie-kot-art.html

Podsumowanie Wyzwania Szyciowego – luty 2014

Jakoś szybko i niespodziewanie skończył się luty. To irracjonalne, żeby robić w środku roku taki krótki miesiąc. Teraz wszystko mi się plącze i nieprędko się pozbieram. Jak co roku (:

Z pewnością w przestawieniu się na marzec pomoże mi podsumowanie LUTOWEGO Wyzwania Szyciowego.

Jako, że luty jest miesiącem kotów (17. – Międzynarodowy Dzień Szpiczastouchych), tym razem szyliśmy koty. Dopuszczalna była każda kocia wariacja i muszę przyznać, że na brak kreatywności nie można narzekać.

Wszystkie uszyte koty są piękne, więc może bez zbędnego gadania, po prostu oddam im głos.

Na początek szafirowo-gwieździsty kot w 3D, którego uszyła Ania z bloga Szycie u Koty:

Niebieskie koty są bardzo modne w tym sezonie, czego potwierdzeniem jest Klamkowiec Marty z bloga Wiklinowe Różności (na zdjęciu razem z Frycem):

Kolejne niebieskie miałkatki, które poszły w ślad za kotem w 3D i postanowiły zaprezentować się na blogu Koty:

Następny już czeka kot biały, ale za to bardzo wytworny – z różaną obróżką. Kocia broszka, którą stworzyła Maria Tamara:

Niebieskie koty kontratakują! Tym razem w postaci uroczego torebkowca, którego autorką jest Kolecja z Wesołego Atelier:

Niektóre koty są prawdziwymi gwiazdami. Dochodzi do tego, ze mają nawet poduszki z własnymi podobiznami! (: Taką uszyła autorka bloga Luna Szyje:

A to pierwowzór:

Nie zapominajmy jednak o przedstawicielkach kociej płci przeciwnej. Ta kocia dama powstała pod igłą Dusi z bloga Syndrom Kury Domowej:

Na koniec dorzucam moje koty książkowe, które całą zgrają prezentują się tak:

DSC00853

Dziękuję za udział w wyzwaniu!
Gratuluję wszystkim, którym udało się je wykonać (: 
W najbliższych dniach zapraszam na kolejne Zashevkowe Wyzwanie Szyciowe!

Koty na książki!

Cóż poradzę, kiedy koty się mnie trzymają. :) Ostatnio powstało ich spore stado, które zaraz Wam przedstawię.

Zawsze chciałam mieć rudego kota. Uważam, że każdy porządny kot powinien być rudy. Obawiam się, że to efekt fascynacji Garfieldem, który zresztą jest dla mnie ideałem kota.

Wychodzi z tego, że moja (biało – tygrysia) kocica nie jest porządna ani idealna. Nic z tych rzeczy! Jest po prostu…niestereotypowa. Biega w bębnie od pralki, łapie (niewiele mniejsze od niej) gołębie, nigdy nie wchodzi na kolana, a czasem wskakuje do wanny pełnej wody. Kredka sprawiła, że zaczęłam uważać, iż koty przejawiają jakąś wyższą formę świadomości, która jest niemożliwa do ogarnięcia przez człowieka. Jej imię też nie jest przypadkowe (sama jestem zwolenniczką roślinnych imion dla kotów – kocura prawdopodobnie nazwałabym Szczypiorek). Kredka, jako małe, kilkutygodniowe, bezimienne kocię zjadła mi wszystkie kredki. Kiedy ją znalazłam, do całego futerka poprzyklejane miała rysiki, a na włosiu widać było wyraźne, tęczowe smugi. Kot przeżył. Według wszelkiego prawdopodobieństwa obyło się bez uszczerbku na zdrowiu.

Dziś pokażę Wam koty zupełnie niepodobne do mojego. Koty namalowane na okładkach. Wszystkie okładki pasują na książki i zeszyty formatu A5. Podpowiem, że z nimi właśnie będzie związane zbliżające się Candy z okazji 10 tysięcy odwiedzin.

DSC00853

DSC00863-001DSC00869

DSC00860

DSC00866