Ruda dzianina, ale inna

Sukienka powstała ostatnio, nie bez problemów. Z szyciem odzieży zawsze mam problemy, prawdę mówiąc.
Tym razem po pierwszym szyciu musiałam obciąć szwy, bo okazały się zbyt grube i zwijały się. Na szczęście, tej nieziemsko rozciągliwej dzianiny przymusowe zmniejszanie nie obeszło specjalnie i nie mam problemów ze zmieszczeniem się w nową kieckę.
Dzianina jest bardzo przyjemna, bawełniana i cienka – typowo wiosenna. Moja garderoba zresztą powoli się przygotowuje do wiosny, dlatego nawet nie chcę słyszeć o powrocie zimy.

Wykrój z odzysku – pociachałam starą sukienkę z podobnej dzianiny, tylko czarnej. Dawczyni po około 3 latach użytkowania przestała nadawać się do chodzenia. Niby mogłam po prostu rozłożyć ją na nowym materiale i odrysować, ale nie było mi jej żal, no i zastanawiałam się nad konstrukcją dekoltu – wody. Wiem, żadna filozofia, ale nigdy wcześniej takiego nie szyłam, mimo, że bardzo je lubię.

Plecy i rękawki są wystebnowane, ale zrezygnowałam ze stebnówki na dole – nie chciałam żeby obciążała sukienkę, a już broń boże – odstawała tworząc koło w okolicy kolan.

DSC00006-001

DSC00012-002

DSC00022

DSC00013-001

DSC00023-001

DSC00021-001

DSC00028

Reklamy

Co powstało z kwiecistej dzianiny?

Tytuł mrozi krew w żyłach. Kiedyś napiszę taki kryminał, ale zanim to zrobię, uchylę rąbka tajemnicy.

Wcale niedawno zakupiłam kawalątko absurdalnie kwiecistej i absurdalnie rozciągliwej dzianiny. Była cieniutka, śliska i przyjemna w dotyku, a przy tym dość ciężka i, powiem obrazowo, lejąca. Jak widzicie, sama prosiłam się o katastrofę, ale materiał spodobał mi się na tyle, że postanowiłam zaryzykować.

Sami oceńcie, czy ryzyko się opłaciło:

DSC00521

DSC00518

DSC00525

Cała operacja (łącznie z krojeniem) zajęła mi nie więcej niż 30 minut. Wykrój podpatrzyłam w innej mojej dzianinowej bluzce, ale zmodyfikowałam dekolt i skróciłam ją (ze względu na ograniczoną ilość tkaniny, jaką dysponowałam). Zdecydowałam też, że moja wersja nie będzie miała rękawów, poszerzyłam jedynie naramienniki, dzięki czemu uzyskałam coś na kształt „skrzydełek”, bardzo krótkich rękawków.

Tkanina ogólnie szyła się dobrze, mimo, że maszynie zdarzało się przepuszczać nitkę, w związku z czym niektóre fragmenty musiałam przeszyć dwukrotnie. Nie wiem czy to wina sprzętu, czy specyfika szycia tej dzianiny na stębnówce.

Sukienka z metra i konkurs mamycel.pl

Miałam niemałe opory przed szyciem dzianiny – tyle się można inwektyw pod jej adresem nasłuchać. To był mój pierwszy raz z dzianiną, więc naturalnym jest, że nieco się bałam i zwlekałam długo ze skrojeniem materiału.

…ale zacznijmy od początku. Pewnego dnia, po przebudzeniu, zorientowałam się, że mam silną, naglącą potrzebę posiadania dzianinowej sukienki na jesień. Dobrze się złożyło, że akurat w tym czasie wybierałam się do rodzinnego miasta. Na miejscu ochoczo pobiegłam do mojego ulubionego tekstylnego, aby za ostatnie grosze kupić materiał na kieckę (to chyba znów choroba jakaś). Znalazłam ładną, czarną jak noc, bawełnianą dzianinę. Początkowo wydawała mi się dość gruba, ale ostatecznie zdecydowałam, że zaryzykuję. Kupiłam metr (powinnam była kupić co najmniej metr dwadzieścia), wydałam 16 złotych.

Rytualnie przetrzymałam dzianinę 2 tygodnie w szafie (każda tkanina musi zostać zaaresztowana na jakiś czas, niech nie myśli, że będzie łatwo), ale w końcu się przemogłam. Wydrukowałam ten oto wykrój z Papavero, skleiłam i skroiłam.

Zasiadłam do maszyny z sercem na ramieniu, ale okazało się, że dzianinę szyje się niezwykle przyjemnie, choć trzeba być ostrożnym, żeby nie rozciągać w trakcie szycia. Być może to szczęście początkującego, może jakaś fenomenalna tkanina mi się trafiła, ale nie miałam z nią żadnym problemów.

Efekt jest taki (przepraszam, za zdjęcia robione skarpetką – poprawię się):

DSC00360DSC00359

DSC00368

DSC00374

Na ostatnim zdjęciu widać zaszewki na piersiach – bałam się ich, ale wyszły całkiem nieźle (moim zdaniem).

Trochę nie moja długość – wolę do kolan, ale mimo wszystko świetnie się w niej czuję.

Jeszcze jedno:
Biorę udział w konkursie „Rękodzieło inspirowane barwami jesieni”
http://www.mamycel.pl/artykul/382/konkurs.rekodzielo.inspirowane.barwami.jesieni.html

Zapraszam Was do udziału w zabawie. :)