Kiedy Zashevka była mała…

…nie różniła się niczym od innych małych dziewczynek. Miała kucyki, kolorowe sukienki, lalki i dużo czasu spędzała z mamą, nieustannie pytając o bzdurne rzeczy. Kiedy mama Zashevki miała serdecznie dosyć milionów pytań, wymyślała córce różne zajęcia skutecznie zamykające buzię. Rysowanie, malowanie, wyklejanie, wycinanie, nawlekanie koralików… Stąd mi się wzięło to, co teraz robię. Mam w głowie różne slajdy z dzieciństwa. Pamiętam na przykład ludziki wycięte przez mamę z szarego papieru, które miałam ozdabiać kolorowymi papierkami i koralikami. Miałam wtedy nie więcej niż 4 lata, może 5. Pamiętam kolorowe książki o rękodziele, które przynosiła z pracy. W domu zawsze rękodzieło było obecne.

Mama robiła na drutach i szydełku. Mama przyniosła do domu maszynę do szycia. Ona miała pudełka z cekinami i guzikami, w których można było godzinami grzebać.

Teraz też zresztą nie rozstaje się z robótkami, więc dziś postanowiłam zaprezentować Wam jakiś mikroskopijny ułamek jej prac.

Na pierwszy ogień najnowsza dekoracja wielkanocna. Na zewnątrz metalowa obręcz obrębiona na szydełku i ozdobiona maleńkimi pomarańczowymi kwiatuszkami. W środku dwa jajka w szydełkowych koszulkach.

DSC00009-001

DSC00003-001

Teraz jedna z moich ulubionych rzeczy – naprawdę duża serweta z pięknym wzorem – nigdy nie miałam cierpliwości do liczenia oczek.

DSC00026-001

Inna biała serweta:

DSC00001 (3)

A kiedyś zamarzył mi się szydełkowy abażur i proszę – dostałam cały komplet:

DSC00003

Od mamy zaczęła się moja przygoda z rękodziełem.
Ciekawa jestem, jakie były Wasze początki?

Polub mnie TU!

Reklamy