Melancholijnie. Woreczki na zioła

Ostatnio mam dłuższy kryzys szyciowy/życiowy. Staram się powoli wdrażać, ale spokojnie, stopniowo. Dziś zaległe (od dłuższego czasu) woreczki na zioła. Obecnie jest w nich mięta ususzona latem. Sporadycznie z domieszką innych dziurawców i hyzopów. Lubię zbierać i suszyć zioła. To zajęcie na pograniczu medycyny  i pogaństwa. Takie lubię najbardziej.

Co do woreczków to powstały z absolutnych ścinków. Maniakalnie chomikuję wszelkie resztki i przetwarzam w tak zwane „cobądź”.

DSC00035 DSC00040-001 DSC00041 DSC00045 DSC00049

 

Melancholia osiągnęła dziś u nas poziom krytyczny. Słuchamy:

Reklamy

Listopadowe Sew Along – quest completed

Z dumą i radością oznajmiam, że listopadowe Sew Along na blogu Szczecin szyje ukończyłam z sukcesem, to znaczy – udało mi się uszyć girlandę. Jako, że mam ponad miarę rozwiniętą kobiecą intuicję oraz szósty, siódmy i piętnasty zmysł, już z miesięcznym wyprzedzeniem wiedziałam, że wraz z końcem miesiąca doczekamy się pierwszego śniegu, więc moja girlanda została zaplanowana sopelkowo. Tym bardziej jestem z siebie dumna, że wszystkie etapy szycia ukończyłam na czas. Girlanda zawisła, a Mężczyzna stwierdził, że od razu milej się na tę ścianę patrzy, więc chyba zamierzony efekt został osiągnięty. Chciałabym też zaznaczyć, że dzieło powstało w całości z moich „przydasiów”. (:

A oto, co powstało:

Sopelkowa girlanda

DSC00143-001

DSC00133

DSC00128

Recykling – Rozpaczliwy brak pudełek!

Cierpię od zawsze na rozpaczliwy deficyt pudełek. Produkuję i dokupuję i wciąż mi mało! Nie wiem czy po prostu mam problemy z organizacją moich rzeczy, czy to już uzależnienie… Dziś postanowiłam obszyć brzydkie, kartonowe pudło po drukarce, a tym samym uzdatnić je do użytku na terenie mieszania – żeby nie raziło w oczy tym, że stare i, że po drukarce.

Dziś uwolniłam z mojej szafy (pękającej już w szwach i wypluwającej zawartość na podłogę) takie oto kawałki:

potrzebne będą

 

Śliczna, łąkowa bawełna z sh posłużyła za wierzch pudła, a nieciekawa, granatowa pikówka na środek.

wycięte

 

Zmierzyłam pudło i wycięłam po 3 większe kawałki (na dłuższe boki i spód) oraz po 2 mniejsze (na krótsze boki) zarówno z pikówki jak i z bawełny.

I zaczęło się zszywanie.

zszywamy

 

Osobno bawełny, osobno pikówki. Długie boki razem, a potem krótkie. W ten sposób powstały dwa miękkie pokrowce.

Następnie bawełnę naciągnęłam na wierzch kartonu, a pikówką wypełniłam środek. I zrobiłam coś, o czym się filozofom nie śniło, a media markt na pewno miałby coś do powiedzenia ten temat (zarówno, że „powinni tego zabronić”, jak i – szycie „nie dla idiotów”). Otóż postanowiłam, że obszyję pokrowiec po naciągnięciu go na pudełko. Tak. Mężczyzna został zaprzęgnięty do trzymania kartonu, bo inaczej się nie dało tego szyć. Namęczyłam się solidnie, ale koniec końców muszę powiedzieć, że lenistwo jednak popłaca, bo jestem zadowolona z efektów, tylko rogi trzeba było zszyć ręcznie.

Jedyne zdjęcie tego procederu przedstawia dość żałosną jakość, a mimo to wrzucę je:

obszywamy pudełko

 

Końcowy efekt jest taki:

gotowe 2 gotowe 1