100% Recykling – Jeansowa torebka

Ostatnio mam problemy z mobilizacją.  Kiedy jestem zajęta innymi aktywnościami, trudno mi zmusić się do przestawienia na chwilę umysłu i zaglądnięcia na bloga. Po prostu nie mam czasu, ani siły, by blogować na pełny etat. Tak, tak. Wieki temu moja nauczycielka powtarzała, że problem nie tkwi w braku czasu, tylko w jego organizacji. Trudno się nie zgodzić. Organizacja jest moim słabym punktem od zawsze. Jednym z postanowień noworocznych, było rozsądniejsze planowanie własnego czasu, bo ciągła myśl, że jest go za mało, naprawdę nie sprawia, że robi się go więcej. Jednak postanowienia, jak to postanowienia, nieupilnowane – rozbestwiły się potwornie i zupełnie nic nie robią sobie z moich dobrych chęci.

Torebka czekała na zdjęcia ponad tydzień, ale wreszcie powstały. Uczyniłam ją w 100% recyklingowo. Dawcami materiału wierzchniego były moje ukochane jeansy (z którymi długo nie mogłam się rozstać mimo przetarć) oraz połowa płaszcza kupionego jesienią za 5 zł w sh. Środek to grubsza bawełna z domieszką elastyczności, kupiona jako zasłonka w sh (kto robi takie grube zasłony?!). Uszy powstały z grubego sztruksu, który powolutku wykorzystuję (mam wrażenie, że trochę zbyt grubego jak na uszy). Torba wyszła baaaardzo masywna, gruba i „porządna” – w sam raz do wyładowania jej książkami ((: A ponadto, kiedy znudzi mi się pasiasta, jeansowa strona, można bez skrupułów wywrócić ją na stronę zieloną.

Bardzo jestem zadowolona z niej.

DSC00261DSC00268

DSC00272DSC00262

DSC00273

DSC00276-001

Reklamy

Kosmetyczka i wiosna

Wyjątkowo, bo nieco przed czasem skończyłam szyć kosmetyczkę na styczniowe Sew Along.
Kosmetyczka jest w 100% recyklingowa, z czego jestem bardzo dumna ze względów ekologicznych i bardzo uradowana, gdyż udało się dzięki temu uratować choć skrawek mojej ulubionej torebki, która niedawno umarła śmiercią naturalną, o czym wspominałam tutaj.

Operacja ratowania czego się da przebiegła pomyślnie. Uzyskałam kawałek materiału wierzchniego wraz z naszywką oraz zamek od kieszonki. Za podszewkę posłużył kawałek wygrzebanej z szafy spódnicy.

DSC00768

 

Kosmetyczka wyszła dość długa, ale praktyczna. Znalazłam dla niej raczej niekonwencjonalne zastosowanie, bo – wbrew nazwie – nie trzymam w niej kosmetyków, ale tasiemki różnej maści, które wiecznie rozpełzają mi się po mieszkaniu i nigdy nie mogę znaleźć odpowiedniej.
Ogromnie lubię ten listowy nadruk, podobnie jak widoczek na naszywce – nie mogłam się z nimi rozstać.

DSC00780DSC00784

Przy okazji chciałam się pochwalić, że za oknem ledwie spadł śnieg, a u mnie już wiosna:

DSC00810

DSC00828

 

 

Recykling – Bluzka bez ramion

Zgodnie z zapowiedzią postanowiłam dziś nadać nowe życie starej bluzce z rozciągniętym dekoltem.

DSC01133-001

Po kilku praniach dekolt tej bluzki przestał wyglądać estetycznie, postanowiłam więc nieco go „poprawić”.

DSC01135Krok 1. Narysowałam linię cięcia tak, by omijała nieszczęsny dekolt.

DSC01138Krok 2. Odcięłam narysowaną część od reszty bluzki.

DSC01142-001Krok 3. Taśmą krawiecką zmierzyłam potrzebną długość wszystkich szelek (zaplanowałam po 2 z każdej strony) i upięłam lamówkę tak, by powstało obszycie brzegów oraz szelki.

W moim przypadku była to zwykła, bawełniana lamówka ze skosu. Po pierwsze, ułatwiała ona szycie dzianiny, a po drugie, uznałam, że bluzka będzie na tyle stabilna, że szelki nie muszą być rozciągliwe (trochę miałam rację, a trochę byłam w błędzie, ale o tym za chwilę).
Następnie przyszyłam lamówkę ściegiem prostym i zszyłam szelki.

Gotowa bluzka wygląda tak:

DSC01149-001

DSC01152

DSC01153

DSC01155

Na niektórych zdjęciach widać, ze rękawy bluzki niepotrzebnie odstają od ramion i opadają. Właściwie nie przeszkadza to w noszeniu, ale w najbliższym czasie dokupię czarną, wąską gumkę i przyszyję do wewnętrznej strony rękawów, żeby nie odstawały.

Reasumując. Eksperyment z bluzką uznaję za udany, ale model wymaga dopracowania. Myślę, że wyglądałby lepiej, gdyby wyjściowa bluzka miała mniejszy dekolt, wtedy górna część bluzki byłaby mniej odsłonięta po odcięciu. Można by też zastosować szerszą lamówkę/ więcej szelek – będę próbować przy następnych przeróbkach.

Recykling – Rozpaczliwy brak pudełek!

Cierpię od zawsze na rozpaczliwy deficyt pudełek. Produkuję i dokupuję i wciąż mi mało! Nie wiem czy po prostu mam problemy z organizacją moich rzeczy, czy to już uzależnienie… Dziś postanowiłam obszyć brzydkie, kartonowe pudło po drukarce, a tym samym uzdatnić je do użytku na terenie mieszania – żeby nie raziło w oczy tym, że stare i, że po drukarce.

Dziś uwolniłam z mojej szafy (pękającej już w szwach i wypluwającej zawartość na podłogę) takie oto kawałki:

potrzebne będą

 

Śliczna, łąkowa bawełna z sh posłużyła za wierzch pudła, a nieciekawa, granatowa pikówka na środek.

wycięte

 

Zmierzyłam pudło i wycięłam po 3 większe kawałki (na dłuższe boki i spód) oraz po 2 mniejsze (na krótsze boki) zarówno z pikówki jak i z bawełny.

I zaczęło się zszywanie.

zszywamy

 

Osobno bawełny, osobno pikówki. Długie boki razem, a potem krótkie. W ten sposób powstały dwa miękkie pokrowce.

Następnie bawełnę naciągnęłam na wierzch kartonu, a pikówką wypełniłam środek. I zrobiłam coś, o czym się filozofom nie śniło, a media markt na pewno miałby coś do powiedzenia ten temat (zarówno, że „powinni tego zabronić”, jak i – szycie „nie dla idiotów”). Otóż postanowiłam, że obszyję pokrowiec po naciągnięciu go na pudełko. Tak. Mężczyzna został zaprzęgnięty do trzymania kartonu, bo inaczej się nie dało tego szyć. Namęczyłam się solidnie, ale koniec końców muszę powiedzieć, że lenistwo jednak popłaca, bo jestem zadowolona z efektów, tylko rogi trzeba było zszyć ręcznie.

Jedyne zdjęcie tego procederu przedstawia dość żałosną jakość, a mimo to wrzucę je:

obszywamy pudełko

 

Końcowy efekt jest taki:

gotowe 2 gotowe 1

 

 

Recykling – Gacie ostateczne!

Zupełnie nie wiem, co się ze mną stało. To jakaś choroba najpewniej. W głowie mi się miesza, czy gdzieś.

Otóż, kupiłam ostatnio w sh tkaninę. Bawełnę dokładniej. Całkiem spory kawał – podejrzewam, że około 1,5 m/b. Zapłaciłam aż 2,43 zł – całkiem jestem ukontentowana z tejże ceny. Można by rzec – interes marzeń. Pewnie! Dopóki się nie wie jaki wzór i kolor ma ten materiał.

Nienawidzę różowego, nie znoszę po prostu. W życiu nie podejrzewałabym siebie o to, że ubiorę coś różowego, z własnej woli i bez grożenia wbiciem na pal.

Ubrałam i od 3 dni paraduję sobie dumnie w różowych gaciach w kwiaty (nie no, źle wyszło. Oczywiście, nie non stop. Przebieram je czasem na coś bardziej cywilizowanego). Co prawda, tylko po domu i najczęściej wprost w objęcia Morfeusza, ale zawsze…

DSC00290

Powyżej wspomniana kwiecista bawełna, nadruk patchworkowy.

Pomysł ukradnięty od Dominiki z bloga o-rety!

Moja wersja, na żywym organizmie, prezentuje się tak:

DSC00275Od przodka.

DSC00277Od boczka.

DSC00279Od tyłka.

Przytulaki – Franek

Jak pisze PuszArt, która jest pomysłodawcą projektu Franka, „wszyscy faceci lubią dinozary”. Mój mężczyzna również. Dlatego, w prezencie na kolejne imieniny w tym roku, podarowałam mu Franka.

DSC00861

 

Franek ma 43 cm długości, wraz z ogonem.

Jest przytulakiem recyklingowym – powstał z mojej bawełnianej, acz rozciągliwej bluzki i z tego powodu jest bardzo przyjemny w dotyku.

DSC00859

 

Od czasu uszycia stał się wiernym towarzyszem mojego mężczyzny podczas codziennych, domowych zmagań.

 

Bardzo dziękuję autorce bloga PuszArt za udostępnienie pomysłu na Franka – sprawiłaś w naszym mieszkaniu dużo, dużo radości. (:

Tutorial – Poszewka na poduszkę

Dziś prawdziwy szyciowy recykling! Poniżej przedstawiam Wam szybki i bezbolesny dla portfela sposób na brak poszewek na poduszki.

Mężczyźni przejawiają przedziwne skłonności do chomikowania swoich ubrań. Mają w szafach spodenki do wf-u z podstawówki, tabuny dziurawych skarpetek bez pary, pięciokrotnie łatane swetry i zwały koszul o za małych mankietach i kołnierzykach. Wszystko to drzemie spokojnie na półkach, do czasu aż… No właśnie. Dziś zajmę się przetwórstwem zużytych, niepotrzebnych koszul na zupełnie nowe, przyjemne i schludne poszewki na poduszki.

Potrzebne będą:
– stare koszule, wykradzione z szaf naszych ojców, mężów i synów,
– nici, nożyczki, maszyna do szycia.

DSC00705

Jak uszyć?

1. Zapiętą koszulę przewracamy na lewą stronę i rozkładamy starannie na podłożu. Rysujemy, a następnie wykrawamy największy możliwy prostokąt.

DSC00710

2. Każdy prostokąt obszywamy zygzakiem (chyba, że macie overlocka to zazdroszczę). Oba kawałki składamy równo (można spiąć szpilkami, żeby się nie przesuwały) i zszywamy.

DSC00714

3. Rozpinamy guziki, odwracamy na prawą stronę, wkładamy w środek poduchę i cieszymy się nową poszewką. Moja prezentuje się tak:

DSC00718

DSC00723