Jak urozmaicić prostą torebkę?

Bardzo łatwo!

Niedawno uszyłam torebkę z ślicznej bawełny. Wzór od pierwszego wejrzenia bardzo mi się spodobał. Delikatny kolor (między szarym a beżowym), a na nim filigranowe kontury kwiatów w kolorze białym.

Niestety tkaniny wystarczyło tylko na ekotorbę, a po uszyciu jej czegoś mi brakowało. Wpadłam na pomysł, aby wypełnić jeden z motywów na przedniej części torby białą farbą. Teraz torba zdecydowanie bardziej zwraca uwagę.

Z pomysłu jestem zadowolona. Polecam takie rozwiązanie zwłaszcza tym, którzy jeszcze nie czują się na siłach żeby narysować wzór własnoręcznie. To dobry sposób żeby się ośmielić, oswoić z pędzlem i następnym razem stworzyć coś oryginalnego.

DSC00382 DSC00391-001 DSC00392-001

Ponadto, wpadłam na pomysł żeby wziąć udział w plebiscycie na Blog Roku 2013. Sam pomysł jest szalony, ale sprawicie mi ogromną przyjemność głosując na mój blog. Trzeba tylko wysłać SMS o treści J00484 (te kółeczka po J to zera) na numer 7122. Każdy może zagłosować tylko raz, a dochód z SMS-ów zostanie przeznaczony dla łódzkiej fundacji Gajusz, która prowadzi hospicjum dla dzieci osieroconych. Koszt SMS-a to 1,23 zł.

Reklamy

Poniedziałkowe Inspiracje – Makaron Zpagetti i inne sznurki

Wstępne rozpoznanie terenu.

Od dłuższego czasu podobają mi się duże formy szydełkowe. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, że można na szydełku zrobić koszyk (taki z grubym splotem) – zaniemówiłam, ale gdy zobaczyłam dywan – krzyknęłam „Genialne!”. A potem ten pomysł przeleżał sobie w mojej głowie kilka lat…jak to zwykle w moim przypadku bywa, ale teraz ponownie wypłynął na powierzchnię. Co prawda nigdy nie leżał tam (w głowie) bezowocnie. W międzyczasie powstał komplet koszyczków łazienkowych (zdjęć nie popełniłam – przepraszam), ale sznurek bawełniany, z którego powstały okazał się na tyle cienki, że… nie ma się czym chwalić.

Na zachodzie szydełkowe ekodywany zdążyły już zrobić furorę i dziarskim krokiem przeniosły się na nasz rodzimy rynek handmade, a teraz pora żeby zagościły też pod moją strzechą. ;)

Publicznie, wszem i wobec, ogłaszam, że absolutnie nie potrafię robić na drutach. Nigdy nie wybiłam się ponad szydełko, z ulgą zatem przyjęłam fakt, że tego typu dywany preferują szydełkowców. Teraz pojawia się kolejny kłopot nie mam szydełka większego niż 5 mm, a tu przydałoby się 8 – 15 mm. a w dodatku nie wiem jakie wybrać. Bambusowe? Drewniane? Metalowe? Plastik? Jeśli macie jakieś doświadczenia w tej materii – doradźcie!

Źródło: twojapasmanteria.pl

Słyszałam, że zazwyczaj dywany szydełkowe powstają z dwóch rodzajów materiałów – sznurka (od bawełnianych po poliestrowe) oraz z Zpagetti. Dla niezaznajomionych z tematem, więcej o tym dziwnym makaronie można poczytać tu:

http://akademia-rekodziela.blogspot.com/2013/07/zpagetti-informacje-dla-ciekawskich.html

Zpagetti można produkować również własnoręcznie z t-shirów, ale jeśli nie mamy podkoszulków „z tuby”, a jedynie takie szyte po bokach, to szwy co kawałeczek będą chyba wyglądać nieestetycznie… A może się mylę?

Tak czy inaczej – przyszła pora żeby spróbować.

A oto kilka wzorów, które szczególnie przypadły mi do gustu:

Najprościej:

Źródło: www.juxtapost.com

Moja mamma robi podobne serwetki – tylko skala inna:

Źródło: annabooshouse.blogspot.com

Minimalistycznie:

Źródło: www.pinterest.com

Oryginalnie:

Źródło: www.pinterest.com

Na gwiazdkę:

Źródło: www.etsy.com

Kot w Zpagetti (kot z makaronem) (:

Źródło: www.pinterest.com

Zielono mi:

Źródło: www.etsy.com

Pufffa:

Źródło: www.flickriver.com

Myślę, że taką pufę (ale np. zieloną, zielono – żółtą lub zielono – czarną) można by stworzyć w formie żółwia – dorobić jej głowę i łapki, ale czy chcielibyście siedzieć na żółwiu?

 

Bluzka wiązana pod szyją

Postanowiłam ostatnio, w ramach niekończących się postanowień noworocznych, że zacznę szyć ubrania. Wczoraj powstał pierwszy ponoworoczny ciuch, więc spieszę, aby go Wam pokazać.

Bluzka wiązana pod szyją. Niby klasyka, ale z epoki wiktoriańskiej. Całe szczęście, że w modzie wszystko wraca, a tym razem przyszła kolej na takie bluzki.

Podobają mi się one od wczesnych, studenckich czasów, choć jakoś nigdy nie miałam odwagi sobie takiej uszyć. Zawsze miałam  wymówkę – a to nie mam materiału, a to wykroju mi trzeba, wiadomo…powód zawsze się znajdzie. Teraz, w ramach przezwyciężania szyciowych fobii, ten projekt poszedł na pierwszy ogień.

Do uszycia bluzki wybrałam cieniutki, bawełniany batyst. Bluzka jest absurdalnie leciutka i przyjemna w dotyku – dość śliska i delikatna. Pierwszy raz szyłam z batystu i niestety nie szyło się najlepiej. Tkanina była zbyt śliska i moja maszyna lekko się buntowała, drobnym minusem był też gęsty, płócienny splot – materiał nie toleruje pomyłek, bo dziurki po igle są bardzo, bardzo widoczne.

Wykrój wzięłam z mojej dawnej koszuli. Musiałam go powiększyć i przerobić kołnierz (oryginalnie był tradycyjny kołnierzyk), usunęłam też kieszonki. Sam wykrój okazał się banalnie prosty – 2 razy przód, 1 raz tył, 2 razy rękaw, 2 razy plisa do guziczków i wstęga na kokardę…a i jeszcze obszycia rękawów. Bluzka, dzięki zaszewkom, jest mocno wytaliowana (tak jak lubię), rękawki lekko marszczone przy dolnym brzegu.

Tak się prezentuje w stanie rozwieszonym:

DSC00916

A tak na żywym organizmie:

DSC00929-001

DSC00927

DSC00926-001

Uznałam, że jest w sam raz do kamizelki:

DSC00934-001

DSC00943

Kosmetyczka i wiosna

Wyjątkowo, bo nieco przed czasem skończyłam szyć kosmetyczkę na styczniowe Sew Along.
Kosmetyczka jest w 100% recyklingowa, z czego jestem bardzo dumna ze względów ekologicznych i bardzo uradowana, gdyż udało się dzięki temu uratować choć skrawek mojej ulubionej torebki, która niedawno umarła śmiercią naturalną, o czym wspominałam tutaj.

Operacja ratowania czego się da przebiegła pomyślnie. Uzyskałam kawałek materiału wierzchniego wraz z naszywką oraz zamek od kieszonki. Za podszewkę posłużył kawałek wygrzebanej z szafy spódnicy.

DSC00768

 

Kosmetyczka wyszła dość długa, ale praktyczna. Znalazłam dla niej raczej niekonwencjonalne zastosowanie, bo – wbrew nazwie – nie trzymam w niej kosmetyków, ale tasiemki różnej maści, które wiecznie rozpełzają mi się po mieszkaniu i nigdy nie mogę znaleźć odpowiedniej.
Ogromnie lubię ten listowy nadruk, podobnie jak widoczek na naszywce – nie mogłam się z nimi rozstać.

DSC00780DSC00784

Przy okazji chciałam się pochwalić, że za oknem ledwie spadł śnieg, a u mnie już wiosna:

DSC00810

DSC00828

 

 

Okładki (jak) malowane

Zapowiadałam ostatnio, że powstają okładki malowane, więc dziś pokażę Wam dwie, które powstały do tej pory.

Obie inspirowane są symbolem drzewa życia w wersji celtyckiej (nie ma to związku z tym koszmarnym filmem z Bradem Pittem). Owoce drzewa życia, według tradycji miały obdarzyć człowieka nieśmiertelnością. Drzewo życia jest symbolem pogańskim, który został przetworzony i przystosowany do potrzeb judaizmu i chrześcijaństwa. Jest to bezapelacyjnie mój ulubiony motyw tego typu. Drzewo to jest symbolem osi świata – stałego elementu, wokół którego obraca się wszechświat, symbolem łączności między ziemią a niebem, między czasem a przestrzenią, między przyszłością i przeszłością, symbolem wiecznego odradzania się itp. itd. Jest to symbol uniwersalny – w każdej (lub prawie każdej) kulturze występuje motyw axis mundi – środka świata, często w formie drzewa, ale dość gadania…

Oto okładki:

Pierwsza należy już do mojego mężczyzny. Wzór inspirowany motywem folklorystycznym.

DSC00528-001

Druga okładka prezentuje się tak:
Motyw podobny, ale inny.

DSC00752

Okładki są ręcznie malowane. Pasują na standardowe książki i zeszyty w formacie A5.

Czytanie jest seksi

Od jakiegoś czasu media krajowe oraz internet opanowała czytająca propaganda. Nieczytający są nieustannie szykanowani, zaś pewne środowiska stosują wobec nich groźby karalne na tle seksualnym (Nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka). Powstały również serwisy społecznościowe skupiające wokół siebie bojówki czytających (m.in. Lubię Czytać), służące zepchnięciu nieczytającej większości (60%) na margines społeczeństwa. Jak powszechnie wiadomo, jest to skutek działalności KGB, FBI, BBC, InterCity oraz tajnych agentów międzynarodowych korporacji produkujących tzw. czytniki e-booków (przez wroga nazywanych pieszczotliwie kundelkami), które są w istocie zamaskowaną aparaturą obcego kontrwywiadu. Współpracuje z nimi również niejaka Zashevka, która nie dość, że aktywnie czyta, to jeszcze rozpoczęła produkcję okładek na książki…

Dobrze, dobrze, już mówię o co chodzi.
Faktycznie, ostatnio opanowało mnie szycie okładek na książki. Dziś postanowiłam pokazać Wam pierwszą część tego, co powstało – okładki uszyte z wzorzystych tkanin, które skojarzycie zapewne z innymi moimi tworami. Przygotowałam również tutorial dotyczący szycia okładek, ale zamierzam zgłosić go do Tutorialady organizowanej przez jakuszyc, więc musicie na niego trochę poczekać. Takie materiałowe okładki powstały 4 i mają różne wersje.

Nr 1. Okładka z bawełnianą zakładką i ceramicznym koralikiem. Szerokość (od brzegu okładki, przez grzbiet, do drugiego brzegu) – 31 cm, wysokość – 23 cm, szerokość „skrzydełek” do wkładania okładki – 8,5 cm. Pasuje na większość książek o formacie zbliżonym do A5.

DSC00371

Nr 2. Okładka z zakładką atłasową, zamykana na gumkę. Szerokość (bez skrzydełek) 32 cm, wysokość 23, szerokość skrzydełek 8,5 cm.

DSC00566

Nr 3. Okładka z atłasową zakładką. Wymiary takie jak tej truskawkowej.

DSC00556

Nr 4. Okładka z atłasową zakładką, na gumkę. Szerokość (bez skrzydełek) – 27 cm, wysokość 21 cm, szerokość skrzydełek – 9 cm. Pasuje na książki nieco mniejsze niż standardowe A5.

DSC00546

Tutaj zbliżenia:

Oczywiście było mi mało, więc wymyśliłam, że kolejne okładki będą malowane – już powstają. (:

Takie długie torby

Brakowało mi dobrej torby do wyjścia na zakupy i na miasto. Zwłaszcza od kiedy moja poprzednia ulubiona torba zaczęła się pruć [sic!]. Wyobraźcie sobie w jakim była stanie skoro pękł i rozpruł się materiał na pasku. No tak być nie może. Wygrzebałam z szafy tkaniny, zaczęłam mierzyć i rysować i tak powstały torby, które dziś Wam pokażę. Wszystkie uszyłam  z zapasów, więc wezmą udział w akcji uwalniam tkaniny (tym bardziej, że w zeszłym miesiącu nie uwolniłam nic – wstyd, wstyd). Wszystkie też można kupić w moim sklepie na DaWandzie o tu: http://pl.dawanda.com/shop/Zashevka. Dla mnie powstała siostra bliźniaczka jednej z nich i bardzo, bardzo jestem z niej zadowolona.

Każda torba ma 4 spore zaszewki na dole, dzięki czemu pomieści wszystko (nawet więcej niż potrafię udźwignąć). Mają one około 74 cm długości z paskiem (torby, nie zaszewki) , a 44 – bez. Uszyłam je z bawełny o różnych grubościach. W środku przyszyłam dwudzielne kieszonki o wymiarach 17 x 14 cm – na komórkę, klucze czy coś tam… Pasek jest szeroki i dobrze układa się na ramieniu – nie wgryza się i nie męczy

Wykrój jest prosty i dość klasyczny, ale lubię luźne i duże torby, z których nic nie wystaje – stąd ta długość i objętość.

DSC00433DSC00429-001DSC00415-001

Można kliknąć na zbliżenia (wordpressowe galerie są takie fajne):