Co powstało z kwiecistej dzianiny?

Tytuł mrozi krew w żyłach. Kiedyś napiszę taki kryminał, ale zanim to zrobię, uchylę rąbka tajemnicy.

Wcale niedawno zakupiłam kawalątko absurdalnie kwiecistej i absurdalnie rozciągliwej dzianiny. Była cieniutka, śliska i przyjemna w dotyku, a przy tym dość ciężka i, powiem obrazowo, lejąca. Jak widzicie, sama prosiłam się o katastrofę, ale materiał spodobał mi się na tyle, że postanowiłam zaryzykować.

Sami oceńcie, czy ryzyko się opłaciło:

DSC00521

DSC00518

DSC00525

Cała operacja (łącznie z krojeniem) zajęła mi nie więcej niż 30 minut. Wykrój podpatrzyłam w innej mojej dzianinowej bluzce, ale zmodyfikowałam dekolt i skróciłam ją (ze względu na ograniczoną ilość tkaniny, jaką dysponowałam). Zdecydowałam też, że moja wersja nie będzie miała rękawów, poszerzyłam jedynie naramienniki, dzięki czemu uzyskałam coś na kształt „skrzydełek”, bardzo krótkich rękawków.

Tkanina ogólnie szyła się dobrze, mimo, że maszynie zdarzało się przepuszczać nitkę, w związku z czym niektóre fragmenty musiałam przeszyć dwukrotnie. Nie wiem czy to wina sprzętu, czy specyfika szycia tej dzianiny na stębnówce.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Co powstało z kwiecistej dzianiny?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s