Trick, treat or pumpkin!

Halloween ma tyle samo zwolenników, co przeciwników.

Jedni mówią, że to pogaństwo, amerykańskie fanaberie (abstrahując od tego, że nie wymyślili go amerykanie, sic!), dzieło szatana itp., mniej konserwatywni odnoszą się do niego z chłodną obojętnością, a dzieci, młodzież i studenci – wręcz entuzjastycznie, bo przecież każda okazja do świętowania jest dobra. Mnie osobiście bliżej serca leżą dziady, ale mimo wszystko wolę patrzeć na halloween, niż, na przykład, na Święto Różowego Jednorożca (proszę, nie mówicie, że takie istnieje, bo to się katastrofalnie odbije na mojej psychice!).

Właśnie z okazji Halloween, a może bardziej z okazji jesieni (wszak sezon dyniowy w pełni), prezentuję moją wariację na temat igielnika. 

DSC00123

 

Mój igielnik ma 8 cm średnicy.
Zielony materiał to bawełna, pomarańczowy – niebawełna (nie wiem jak nauczyć się rozpoznawać materiały, zupełne podstawy znam, ale to nie wystarcza do opisu). Wypełnienie – owata. Do owiązania mojej dyni użyłam sznurka lnianego – absolutnie niezbędna rzecz w domu.

Tak wygląda wierzch:

DSC00128

 

A tak spód:

DSC00125

 

Dynia, z konieczności, nie wyszła kulista, ani nawet zbliżona do „kształtu idealnego”. Ma około 3,5 centymetra wysokości, a mimo to wygląda całkiem dyniowato.

DSC00118-001

O tym, jak zostałam kangurem…

…po raz kolejny.

Nowa torba zawsze cieszy, choćby w szafie było ich już setki. Zawsze znajdzie się nowy krój, nowy materiał, nowy pomysł, każda jest niepowtarzalna.

Wczoraj na przykład powstała ta:

DSC00095

Krój niby klasyczny.

Można śmiało wybrać się z nią na zakupy. Jest obszerna i pojemna, ale jednocześnie poręczna. Nic dodać, nic ująć po prostu. Z drugiej strony – torebka, jaka jest, każdy widzi – nic szczególnego.

Tym razem akurat, chodziło mi przede wszystkim o tkaninę. Nie mogłam się oprzeć, gdy zobaczyłam ją w moim ulubionym tekstylnym. W nazywaniu tkanin jestem kiepska, więc ją opiszę. Na pierwszy rzut oka przypomina drobny sztruks, ale prążki są poprzeczne i bardzo, bardzo delikatne. Materiał ma krótki włosek i jest przyjemny w dotyku – niewiele brakuje, a przytulałabym się do tej torby.

DSC00088

Ale najważniejszy jest wzór! Obsesyjnie mi się podoba. Zwykle jestem bardziej powściągliwa w okazywaniu uczuć przedmiotom nieożywionym, ale w tym przypadku, to silniejsze ode mnie.

Kolor nie do końca mój – coś około pastelowego łososia, ale ładnie pasuje do motywu.

DSC00085

Torba jest raczej zakupowa, mimo to, ja się nie zrażam i ochoczo maszeruję z nią po mieście. Jeden tylko problem – muszę dokupić do niej zatrzask magnetyczny, bo krasnoludki zabrały mój domowy, żelazny zapas.

Tutorial – Klucze brzęczą do rytmu!

To, co w życiu przeszłam, jeśli chodzi o kluczowe przygody, było prawdziwą gehenną i to w wielu wydaniach.
Otóż na przykład, pewnego razu, wyjeżdżając na studia, zapomniałam kluczy do mieszkania. Oczywiście, jak przystało na mnie, zorientowałam się o ich braku, stojąc przed drzwiami do tegoż mieszkania. Nie muszę mówić chyba, jak stresujące jest wysyłanie kluczy pocztą polską…i ile trwa taki interes. Ponadto, notorycznie moje klucze same wędrują po torebce i niestety, w przypływie samoświadomości, zawsze trafiają pod rozprutą (choć cerowaną po kilka razy) podszewkę. Wielokrotnie, klnąc siarczyście przy wygrzebywaniu kluczy pod klatką, obiecywałam sobie, że wymyślę na nie jakiś sposób.
I stało się.
Rozwiązanie może nie jest idealne, ale breloczek, o którym zamierzam dziś pisać, jest na tyle duży (9 cm średnicy), że łatwo go znaleźć w torebkowej czeluści, a oprócz tego jest praktyczny i pomysłowy, a to nie zdarza się często (przynajmniej w przypadku breloczków)! Bardzo jestem z niego uradowana.

DSC00051

Jak widać na załączonym obrazku – breloczek ma zamek. I nawet się zasuwa!

I rozsuwa:

DSC00060

Do środka można wpakować słuchawki (albo cokolwiek innego, ale słuchawki przydają mi się w podróży, więc ta opcja najbardziej mi odpowiada).

A tak wygląda tył:

DSC00053

Rzecz podoba mi się do tego stopnia, że postanowiłam zamieścić tutorial, ale nie mojego autorstwa.

Jakim prawem i z jakiego powodu śmiem odstawiać taką fuszerkę?! Ano, po co produkować własny, skoro w internecie krąży cudzy, ale dobry. Gdybym kopiowała obce tutoriale, to byłby dopiero obrzydliwy plagiat.

Przyznaję się bez bicia – powyższe cudo powstało z obcego tutorialu!

Jakie z tego wnioski?

Takie mianowicie, że a) tutorial był dobry, b) w internecie potrafią krążyć prawdziwe perełki.

Już nie przedłużam. Oto wychwalany tutek – gorąco polecam, zachęcam, namawiam itp.

stylowi_pl_diy-zrob-to-sam_diy-lovely-earphone-case-diy-projects--usefuldiyco_10194453

Lalki – Jesienna Matylda

Dziś bardzo emocjonujący dla mnie post.

Przedstawię wam Matyldę – pierwszą lalkę typu Tilda, którą uszyłam.

DSC00944-001

Matylda ma 48 cm wzrostu. Ciałko lalki uszyte jest z kremowej bawełny i wypełnione poliestrowym wkładem.

Matylda ma długie, kasztanowe włosy z cienkiej włóczki, nosi kucyk ozdobiony błękitnym motylkiem i atłasową wstążką.

DSC00934

Lalka ubrana jest w białą sukienkę z nadrukowanym, niebieskim wzorem w stylu boho.
Ze względu na panującą u nas jesień, Matylda ma na sobie granatowy, sztruksowy żakiet (nie rozpina się), oraz ręcznie dziergany szalik. Na nogach filcowe trzewiki.

DSC00912

Postanowiłam rozstać się z Matyldą, mam nadzieję, że szybko znajdzie nowy dom.

Cena: 60 zł

Jeszcze rzut oka na tył:

DSC00882

Przytulaki – Franek

Jak pisze PuszArt, która jest pomysłodawcą projektu Franka, „wszyscy faceci lubią dinozary”. Mój mężczyzna również. Dlatego, w prezencie na kolejne imieniny w tym roku, podarowałam mu Franka.

DSC00861

 

Franek ma 43 cm długości, wraz z ogonem.

Jest przytulakiem recyklingowym – powstał z mojej bawełnianej, acz rozciągliwej bluzki i z tego powodu jest bardzo przyjemny w dotyku.

DSC00859

 

Od czasu uszycia stał się wiernym towarzyszem mojego mężczyzny podczas codziennych, domowych zmagań.

 

Bardzo dziękuję autorce bloga PuszArt za udostępnienie pomysłu na Franka – sprawiłaś w naszym mieszkaniu dużo, dużo radości. (:

Przenośnik na dokumenty

Teczka to nie jest słowo, które dobrze brzmi. Powiedziałabym nawet, że brzmi fatalnie. Poza tym, teczka kojarzy się z czymś urzędowym (żeby gorzej nie powiedzieć, bo w końcu każdy z nas ma swoją teczkę i to bynajmniej nie w domu), sztywnym i smutnym.

DSC00621

Etui też nie jest dobre, zupełnie nieokreślone (przecież wszystko może mieć etui), a przez to zawiera w sobie wszystkie możliwe znaczenia.

DSC00631

Z przenośnikiem jest inaczej. Od razu wiadomo, że przenośnik jest po to żeby przenosić, a skoro można przenosić, to można również coś do niego schować. Przenośnik nie brzmi tak beznamiętnie jak etui, ani negatywnie – jak teczka. Mnie przenośnik, od jakiegoś czasu, kojarzy się z czymś przyjemnym w dotyku, miękkim i estetycznym, a jednocześnie praktycznym i pomocnym. Pokażę Wam dlaczego…

Można zasunąć…

DSC00651

Można rozsunąć…

DSC00645

Można znowu zasunąć…

DSC00650

Ma 3 duże kieszenie i jedną małą. Rozmiar nieco większy niż A5 i nieco mniejszy niż A4..

Jest ocieplone delikatnie, a dzięki temu miękkie i przyjemne w dotyku. Uszyte w całości z bawełny (100%), wypełnienie standardowe – poliester.

Z moim (na zdjęciach powyżej) się nie rozstaję, ale na zamówienie mogę uszyć podobne (rozmiar, kolor i cena – do uzgodnienia).

Tutorial – Poszewka na poduszkę

Dziś prawdziwy szyciowy recykling! Poniżej przedstawiam Wam szybki i bezbolesny dla portfela sposób na brak poszewek na poduszki.

Mężczyźni przejawiają przedziwne skłonności do chomikowania swoich ubrań. Mają w szafach spodenki do wf-u z podstawówki, tabuny dziurawych skarpetek bez pary, pięciokrotnie łatane swetry i zwały koszul o za małych mankietach i kołnierzykach. Wszystko to drzemie spokojnie na półkach, do czasu aż… No właśnie. Dziś zajmę się przetwórstwem zużytych, niepotrzebnych koszul na zupełnie nowe, przyjemne i schludne poszewki na poduszki.

Potrzebne będą:
– stare koszule, wykradzione z szaf naszych ojców, mężów i synów,
– nici, nożyczki, maszyna do szycia.

DSC00705

Jak uszyć?

1. Zapiętą koszulę przewracamy na lewą stronę i rozkładamy starannie na podłożu. Rysujemy, a następnie wykrawamy największy możliwy prostokąt.

DSC00710

2. Każdy prostokąt obszywamy zygzakiem (chyba, że macie overlocka to zazdroszczę). Oba kawałki składamy równo (można spiąć szpilkami, żeby się nie przesuwały) i zszywamy.

DSC00714

3. Rozpinamy guziki, odwracamy na prawą stronę, wkładamy w środek poduchę i cieszymy się nową poszewką. Moja prezentuje się tak:

DSC00718

DSC00723